Test z Angielskiego – wskazówki 3

Jeszcze jeden post ogólny :)
Poprzednio pozapominało mi się troszkę, więc dopisuję.

CZYTANIE

Podchwytliwe pytania
W przypadku testu na czytanie mamy do czynienia między innymi z pytaniami typu True/False/Not Given oraz Yes/No/Not Given.
To dosyć perfidne pytania.
Trzeba się dobrze wczytać w nie i w tekst, który się analizuje.

Takie zadania najlepiej zrobić w ten sposób:

  • Czytamy wszystkie pytania z zadania i lokalizujemy, gdzie w tekście mamy treść dotyczącą tego pytania.
  • Znajdujemy miejsca, gdzie mamy odpowiedź twierdzącą lub przeczącą.
  • Zaznaczamy sobie odpowiedzi.
  • Zostaną nam pytania, na które albo nie możemy znaleźć dobrej odpowiedzi albo jej po prostu nie ma.
  • Wtedy należy się zdecydować czy wpisać tam Not Given lub powalczyć dalej i szukać odpowiedzi gdzieś indziej. To są bardzo podchwytliwe pytania. Nawet Anglosas może na nich wtopić.

Akapity
Nadanie odpowiednich tytułów dla akapitów. Cały tekst jest podzielony na akapity i każdy z nich jest poświęcony określonemu zagadnieniu. Teksty są zazwyczaj podobne do opisów z encyklopedii lub mini esejów czy też artykułów z gazet.
I jest tam np. 6 akapitów oraz 9 kandydatów na tytuły. Należy dobrze przeczytać całość i dopasować odpowiedni tytuł. Odpowiedni oznacza, że jest to najbardziej pasujący.
Tu również nawet Anglik może polec, bo nie do końca zrozumie ideę, jaka przyświecała autorowi i nie dobierze dobrego tytułu.

Odwrotne
Są również zadania odwrotne. Mamy listę podsumowań akapitów lub ich “myśli przewodnie” i mamy dopasować, który akapit tyczy się tejże myśli.
Odwrotność polega po prostu na tym, że w poprzednim przypadku mamy 6 akapitów i 9 tematów, a w tym przypadku tytułów jest 6 i akapitów 9.
Tak czy siak można nie rozwikłać danego zadania w pełni i stracić punkt tu i tam i w rezultacie z 40 możliwych dostaniemy około 25-32. I, co ciekawe, to dosyć dobrze obrazuje znajomość języka, jaką mamy.

Czytanie
Na te wszystkie testy jest dokładnie tyle czasu, ile potrzeba. To oznacza, że jest go mało na dumanie i kombinowanie. Albo się wie, jak dane zadanie rozwiązać albo trzeba mozolnie szukać odpowiedzi, co kosztuje czas.
Dlatego bardzo ważne jest, aby mieć trochę obeznania z samym testem i wiedzieć, jak do niego podejść.

Przy teście z czytania ważne jest, aby potrafić czytać tekst szybko. Podobnie jak to wielu ludzi czyni z tekstami z internetu:

  • Przeglądamy (“skanujemy”) tekst, patrząc, o czym on z grubsza jest. Jeden rzut oka i wiemy: tekst o ceramice egipskiej.
  • Drugi rzut oka (“skimming”): ceramika egipska od starożytności – pierwsze znaleziska, archeologiczne, jak ta ceramika była wykorzystywana, jakieś ciekawostki jej dotyczące, podsumowanie.
  • Trzeci rzut oka: przelecenie po tekście wzrokiem i wyszukanie słów kluczowych. Rzeczowniki, przymiotniki, nazwy własne, jakieś liczby i daty. I dopiero wtedy idziemy do zadań/pytań. Dzięki temu, jak pytanie jest o cechy użytkowe, to wiemy, który akapit maglować i szukać odpowiedzi. Czasem dwa akapity się nadają do takiej analizy, więc trzeba być czujnym.
    To nie jest trudne, ale jak sami widzicie, nie jest to zwykła metoda, gdzie się po prostu czyta i zaznacza w odpowiedziach poprawne opcje.




Mam nadzieję, że tym, którzy będą przystępować do IELTS powyższe wyjaśnienia albo pomogą albo przynajmniej uzmysłowią, że warto iść na jakiś kurs przygotowujący, nawet krótki.
IELTS testuje znajomość języka angielskiego dosyć dobrze. Mimo że nie jestem lingwistą, to oceniam, że zadania są na tyle fikuśne, że dobrze testują czy całość rozumienia języka jest dobra czy słaba. Od słownictwa, poprzez gramatykę na poziomie popularnym, aż po rozumienie tego, co się czyta/słyszy.

I jeszcze jedna sprawa/sugestia.
Zauważyłem, że te testy są dosyć powtarzalne, choć jednak nie do końca. To znaczy: jak robiliśmy je na kursie to zazwyczaj miałem podobne wyniki, mimo że jedne były wyczuwalnie trudniejsze od innych. Jednak rozrzut między tymi łatwymi a trudnymi to jakieś 1.5 punktu.
Czyli czasem dostawałem 5.5, a czasem 7 punktów, jednak zazwyczaj było to 6.5.
Na samym egzaminie mam wrażenie, że trafił mi się jakiś podejrzanie łatwy test.
Dlatego jeśli mamy pecha i egzamin bardzo nam nie poszedł, warto się nie zrażać, posiedzieć trochę z tekstami, popisać eseje i spróbować ponownie, na pewno pójdzie lepiej.

Ze mną na kurs chodziło parę osób i niektóre sobie trochę odpuściły. Chodziły prawie cały rok na kurs, wydały pieniądze, ale zadań domowych nie robili ani się jakoś specjalnie nie przykładali do nauki. Co nie przeszkadzało im opowiadać, jakie to dla nich ważne. Do egzaminu nie przystąpili i po 1.5 roku są w tym samym miejscu, w którym byli. Tyle że starsi…

Piszę o tym do tych, co siedzą teraz i myślą o emigracji. IELTS to pierwszy i IMHO najważniejszy krok. Po ogarnięciu go na te 6.5 punktów można przystępować do dalszych kroków i w międzyczasie poprawiać swój angielski. Jak nie ma wyjdzie nam tyle punktów, to nic, trzeba sobie język podszlifować, poużywać i ponowić egzamin, a w międzyczasie procesować sobie dalsze kroki, bo emigracja za ocean trwa sporo.
Tak czy siak, nie można się zniechęcać i odkładać tematu na potem.
Potem to takie dziś, tyle że ze zmarnowanym czasem.

by Ptoki

Linki, które mogą Cię zainteresować:

Test z Angielskiego – wskazówki 2

Dziś kolejna część wskazówek, jak poprawić wynik albo przynajmniej go nie popsuć.

MÓWIENIE

Jak ćwiczyć, aby przydało się na egzaminie?

  • Zebrać sobie stąd tematy, jakie mogą być na egzaminie.
  • Skopiować sobie do notatnika i wydrukować.
  • Zabrać ze sobą do samochodu/autobusu.
  • Na każdy temat starać się nauczyć mówić przez 5-7 minut. Najpierw można zacząć od mówienia zwyczajnie po polsku i tłumaczenia zdań na angielski. Z biegiem czasu można mówić od razu po angielsku. Należy zwracać uwagę, jakich słów nam brakuje. Można sobie notować słowa do przetłumaczenia lub na bieżąco sprawdzać i zapamiętywać. Należy sobie uzmysłowić, że wiele słów w tych tematach się powtarza. Można mówić podobne rzeczy na temat swojego domu i rodziny. Jak się do tego podejdzie kreatywnie, to można prawie to samo powiedzieć na dwa lub więcej sposobów:
    1. Mój dom jest dosyć duży, wybudowany jest na wsi. Mieszkamy w nim całą rodziną.
    2. Moja rodzina jest niewielka, składa się z 4 osób. Mieszkamy razem w dosyć dużym domu na wsi.
    3. Uwielbiam piłkę nożną. Uprawiam ją aktywnie razem z moim bratem. Czasami oglądamy mecze całą rodziną.

Widać tu dosyć prostą, ale bardzo skuteczna metodę na poprawienie swojego wyniku, jeśli angielski znamy słabo. Te same słowa lub podobne zwroty można stosować dla wielu tematów z listy.
Tamte tematy są do siebie zbliżone i raczej nie są bardzo wymagające. Ale to właśnie takie tematy są wykorzystywane podczas egzaminu.
Czasem pojawia się temat, który pozornie nie jest zbyt prosty. Np. Sławni ludzie i ich życie. Taki akurat trafił się mnie. Niby go na liście nie ma, ale jak człowiek pokombinuje to można wykorzystać słownictwo z tematu o pracy czy rodzinie.
Można powiedzieć że sławni ludzie zazwyczaj są takimi zwykłymi ludźmi, którzy prowadzą zwykłe życie dzielone na pracę, dom, rodzinę. I tak dalej. Ważne jest aby podczas egzaminu ustnego mówić spokojnie, płynnie.
Nie jest problemem mówienie powoli, byle nie za wolno.
Nie jest problemem poprawianie się, o ile nie jest zbyt częste.
Nie jest problemem popełnianie błędów, o ile one nie zmieniają sensu wypowiedzi.
Ważne jest natomiast trzymanie się tematu. Czyli jak pytanie jest o rodzinę, to mówimy o rodzinie, a nie o domu. Dom jest elementem pomocniczym razem z ogrodem, warsztatem itp… Jak już pisałem wyżej, unikamy ogólników. Dowolny inny przymiotnik niż “my, good, nice” jest od nich lepszy. Jeśli mówimy, że coś lubimy, to od razu mówimy, dlaczego. Jeśli mówimy, że coś mamy, to wspominamy od kiedy. I tak dalej. Takie podejście sprawia, że nawet z prostym słownictwem, jakie mają początkujący, można wypowiedź rozbudować i zyskać 1-2 dodatkowe punkty.
Dodatkowo warto znać tzw. słowa klucze. Do takich należą though, although, however, eventually, actually. Skorzystanie z nich poprawnie znowu daje szansę na dodatkowe 0.5-1 punktu. Jeśli dobrze opanujemy wypowiedź i zajmie nam ona około 4 minut, to nie dostaniemy dodatkowego pytania. Jeśli natomiast takowe nastąpi, to należy spróbować rozbudować swoją wypowiedź, ponieważ egzaminator daje nam szansę na lepszy wynik. Nie ma nigdzie wymogu, aby mówić prawdę podczas egzaminu! Nieważne, czy mamy siostrę, czy nie. Nieważne, czy pracujemy w biurze czy fizycznie. Tak długo jak wypowiedź się trzyma kupy i jest logiczna i poprawna, nikt się nie będzie zastanawiał, czy ta siostra, o której opowiadamy istnieje, czy nie. Lepiej łgać i korzystać ze słów, które się zna niż jąkać się, próbując opisać to, co istnieje w rzeczywistości.
I podobnie z tym, co potrafimy powiedzieć. Lepiej powiedzieć coś co pasuje do narracji i umiemy to powiedzieć poprawnie niż kombinować, jak opowiedzieć o tym, co istnieje w rzeczywistości.

Notatki przed wypowiedzią:
Po wybraniu tematu dostajemy 1 minutę na przygotowanie się.
Mamy do dyspozycji małą kartkę i długopis. Należy sobie wynotować słowa klucze dotyczące zagadnień, które będziemy poruszać.
Czyli np. Describe an object you particularly like.
w tym momencie nie zastanawiamy się czy lubimy gitarę, motocykl, laptopa czy rower. To należy zrobić wiele dni wcześniej – na egzaminie musimy wiedzieć, że będziemy mówić o gitarze.
Należy sobie zanotować np. tak: bought new, acoustic, learn to play, have it for, not enough time, kolęda.
Dokładnie tak. Widać z tego, jak należy prowadzić narrację. Mówimy, że kupiliśmy ja nową, wybieraliśmy ją bardzo dokładnie, nie była zbyt droga, ale jest dobrej jakości. Jest to gitara akustyczna, można na niej grać wszędzie i okazała się całkiem wygodna, nawet do celów nauki grania. Mamy ją od paru lat i uczymy się grać “religion songs – forgot the word“*, ale czasu mamy mało, więc nauka idzie nam powoli.
Jak czasu jest jeszcze dosyć, to należy sobie pogadać o tym, jak np. żona czy rodzic reaguje na tę gitarę. Że narzeka, że hałasuje albo że kupuje nowe struny. *Oczywiście jeśli znamy wyrażenie Christmas carol, to nie udajemy, że nie znamy, ale takie podejście do wypowiedzi powoduje, że ocena nie spadnie tak, jak w przypadku zacięcia się na takim słowie.

Jeśli chodzi o limity. Jak wyżej wspomniałem, części, w których wydzielamy z siebie treści (mówienie i pisanie) wymagają, aby wydzielić z siebie odpowiednią ilość treści.
Przy mówieniu jest to około 5 minut na każdy temat. Cała część mówiona trwa około 15 minut.
Przy PISANIU jest to 150/250 słów. Tak naprawdę celujemy w 170/280 słów.
Ważne, aby sobie rozpisać plan tego, co będziemy pisać. Plan to duża pomoc i czasem kiepski plan kładzie cały egzamin z pisania. Bo zamiast otrzymać 6 dostaje się ledwo 4. I to tylko dlatego, że esej jest napisany bez sensu.
Tutaj fachowiec ze mnie żaden i po wskazówki pisania esejów odsyłam gdzieś indziej. Podobnie w przypadku pisania listów.
Najważniejsze jest jednak aby trzymać się tematu, operować odpowiednim słownictwem i przekazać jakąś myśl. Nieważne, czy się z tą myślą zgadzamy, czy nie. Jeśli nam łatwiej napisać, że np. “Dzisiejsi turyści mają się gorzej niż kiedyś” to piszemy dokładnie tak. Ważne, aby całość trzymała poziom i miała odpowiednie części i argumentację.
Ważne, aby dokładnie czytać tematy – czy to przy mówieniu czy pisaniu. Praca nie na temat to sporo punktów mniej. I to mimo tego, że jest napisana dobrze.

Dodatkowo należy pilnować się, aby egzaminator nie odniósł wrażenia, że mówimy z pamięci. Więc jeśli nawet podszedł nam temat idealnie i mamy go w głowie opracowany na blachę, to należy zadbać o to, aby całość nie brzmiała jak recytacja. To bardzo ważne. Recytacja = urwane punkty!





Teraz kilka wskazówek, które znajdziecie również gdzie indziej, jeśli przebrniecie przez materiały na temat IELTS.

W czasie części dotyczącej SŁUCHANIA najważniejsze jest pilnowanie czasu, to znaczy nie marnowanie go na nicnierobienie. Jak tylko pozwolą wam odwrócić kartki, to należy skupić uwagę na pytaniach. Test składa się z paru części i między nimi są pewne przerwy. Te przerwy poświęcić należy na czytanie następnych pytań/zadań.
Czyta się je po to, aby wiedzieć, na co czekać podczas słuchania słuchowiska. Należy szybko wyłowić, gdzie powinien być numer telefonu, jakaś kwota, kolor, nazwa czegoś. Następnie, jak tylko nagranie zostanie uruchomione, należy słuchać i czekać na pierwszą odpowiedź (numery telefonu zazwyczaj są powtarzane przez rozmówcę, adresy i kwoty nie zawsze). Pamiętajmy, że każdej części nagrań słuchamy tylko raz! Należy śledzić słuchowisko i śledzić narrację w nim zawartą. Należy pilnować najbliższego pytania i kolejnego.
Dlaczego dwa kolejne?
Ponieważ jak przegapimy to pierwsze w kolejności, to dowiemy się tego albo jak już się słuchowisko skończy albo jak się zorientujemy, że coś dawno nie padła odpowiedź albo że temat narracji jest zupełnie inny niż w pytaniu. Dlatego warto wiedzieć, co jest kolejne, aby zorientować się, że przespaliśmy to, na które czekaliśmy.
Podczas pierwszych słuchowisk (zazwyczaj są trzy) jest relatywnie łatwo, więc nie ma co panikować, ale ta strategia przyda się na pewno podczas ostatniego słuchowiska, gdzie mówi się szybciej i zazwyczaj są to dosyć skomplikowane wypowiedzi. I łatwiej coś przegapić.

I na koniec moje rady:
Warto iść na kurs przygotowujący. Zazwyczaj takie kursy nie poprawiają jakoś specjalnie znajomości języka, ale pomagają dowiedzieć się, jak wygląda egzamin i co się podczas niego dzieje. Mamy również dostęp do osoby, która może ocenić nasze wypociny pisane na część pisemną. No i można tam wziąć udział w egzaminach próbnych, które bardzo pomagają w zrozumieniu tego wszystkiego, co opisałem powyżej.
Co jeszcze mogę polecić: Ja korzystałem z książki MacMillan przygotowującej do IELTS.
Jak komuś się nie spieszy, to dzięki tej książce trochę poprawi swoje umiejętności. Głównie pod kątem słów kluczowych. Dodatkowo są tam teksty, na których można poćwiczyć część dotyczącą czytania.
No i na płycie jest jeden czy dwa testowe egzaminy.
Nie wiem, czy to najlepsza książka, ale IMHO pomoc dotycząca części pisemnej jest bardzo dobra.

Punktacja przy czytaniu i słuchaniu to OIDP max. 40 punktów. 38-40 to ocena 9. Czasem tylko 39-40 to 9.
Więc strata tylko dwóch punktów może sprawić, że już maxa się nie dostanie.
Ocena 5.5-6 to okolice 28-34 punktów.

Jak widać powyżej, nawet rodowity Anglik po studiach jeśli się zagapi, to straci te parę punktów i już maksymalnej oceny nie dostanie.
Podobnie z częścią mówioną. Nawet jak będzie mówił 100% poprawnie, ale nie będzie zbyt rozmowny albo elokwentny, to nie otrzyma 9.
Tak więc nie ma sensu się zadręczać i celować strasznie wysoko. Ocena na poziomie 5.5-6.5 jest osiągalna dla osoby, która rozumie większość z tego, co czyta czy słucha i potrafi spokojnie powiedzieć, co ma na myśli, czasem mieszając czasy czy robiąc inne błędy gramatyczne. Ważne, żeby wyrażać się zrozumiale.

Należy pisać wyraźnie. Jeśli ktoś mało pisze (w dzisiejszych czasach długopisami piszemy mało), to należy sobie przed egzaminem poćwiczyć i zadbać, aby pismo było czytelne.
Należy też mówić wyraźnie. Nie trzeba mieć idealnego akcentu i można sobie dosyć frywolnie mieszać amerykański angielski i brytyjski angielski, o ile nie robi się z tego niezrozumiały bełkot.

Na koniec testu z czytania i słuchania trzeba przepisać odpowiedzi z kartki egzaminacyjnej na formularz z odpowiedziami (w części słuchanej mamy na to osobny czas ogłoszony przez prowadzących, a na czytankach to my musimy sami zadbać o odpowiednie wymierzenie czasu). Tu nie wolno się pomylić! Jedno przesunięcie w przepisywanych pytaniach i mamy egzamin zmarnowany, bo odpowiedzi nie będą pasować i zostaną uznane za błędne.

Nie jestem ani filologiem ani nie znam super angielskiego ani nie jestem fachowcem od IELTS. Dlatego warto moje sugestie sobie poprzeć radami, których udzielają osoby bardziej kompetentne. A tych jest w internecie sporo.
Poniżej kilka kanałów, które mogą pomóc w nauce angielskiego oraz samego przygotowania do IELTS. Warto poszperać sobie w youtube i znaleźć lekcje, które nam najlepiej wchodzą. Dodatkowo warto sobie zgrać te lekcje albo jako filmy albo jako mp3 i słuchać sobie w drodze do pracy czy szkoły. W drodze jesteśmy często ponad godzinę dziennie i warto ten czas spożytkować na naukę.
Do tego celu ja korzystam z tego dodatku do przeglądarki lub ściągam sobie do mp3, ale tu mam fikuśny skrypt dla Linuxa, więc nie każdemu się przyda.
Tak naszykowane lekcje wrzucam w telefon i słucham w samochodzie lub autobusie.
Dodatkowo warto sobie ściągnąć z torrentów lekcje angielskiego z BBC (dla osłuchania się z akcentem i rozbudowania swojego słownictwa).

Fajni nauczyciele z Youtube’a:
EmmaAdamRebecca, Jade, Ryan, Minoo

by Ptoki

Linki, które mogą Cię zainteresować: