Sprawdź, na co się kwalifikujesz


Wypełnienie formularza poniżej oraz otrzymanie analizy są darmowe – tak samo, jak pierwsza konsultacja u naszego licencjonowanego konsultanta imigracyjnego.
Pytań jest ponad 30, często bardzo osobiste. Programy imigracyjne zależą od bardzo dużej liczby zmiennych. To, czy uda ci się imigrować łatwo czy nie jest bardzo indywidualną sprawą i bardzo dużo zależy od szczęścia oraz decyzji podjętych jeszcze przed wyjazdem do Kanady. Liczba i szczegółowość pytań jest po to, by jak najlepiej dopasować ciebie i twoją rodzinę do konkretnego programu, by pokazać ci, co jeszcze musisz zrobić, co jest dla was najlepsze, jakie macie możliwości i szanse oraz żeby zminimalizować czynnik szczęścia.

Jeśli ilość przepisów imigracyjnych cię przeraża, to możemy ci pomóc i pokierować, na które programy w twoim przypadku powinnaś/nieneś zwrócić uwagę. Po otrzymaniu od ciebie wypełnionego formularza przeanalizujemy twoje odpowiedzi i stworzymy twoją potencjalną drogę imigracyjną, którą wyślemy do ciebie na e-mail. Informacje, które dostaniesz nie są poradą konsultanta imigracyjnego. Jest to pomoc osób, które dość długo już się tym zajmują i które same to przeszły, jak również wstępne przygotowanie się do rozmowy z konsultantem – jeśli takiej rozmowy potrzebujesz.

Dzięki naszej analizie możesz usiąść do zgłębienia już konkretnych programów na własną rękę. Jeśli jednak chcesz skorzystać z płatnej pełnej usługi, gdzie licencjonowany konsultant imigracyjny poprowadzi Twoją sprawę od A do Z, a ty nie będziesz musieć spędzać godzin na samodzielnym wypełnianiu aplikacji czy też szukaniu odpowiedzi na forach, grupach i google to współpracujemy z taką osobą. Z e-mailem od nas możesz się zgłosić do naszej licencjonowanej konsultantki imigracyjnej, a ona się już wszystkim zajmie.

Zwroty przydatne przy wypełnianiu formularza:

CELPIP – The Canadian English Language Proficiency Index Program, jeden z dwóch testów językowych (poza IELTS) uznawanych w procesach imigracyjnych jako wyznaczniki znajomości języka angielskiego (por. -> CLB). Podejście do CELPIP nie jest jeszcze możliwe w Polsce, a tylko w Kanadzie (oraz USA, ZAE, Chinach…). Wyniki są ważne rok.  tutaj

IELTS – International English Language Testing System; jeden z dwóch testów językowych (poza CELPIP) uznawanych w procesach imigracyjnych jako wyznaczniki znajomości języka angielskiego (por. -> CLB). Podejście do IELTS jest możliwe w wielu krajach na świecie (również w Kanadzie). IELTS jest organizowany głównie przez British Council, ale akcenty używane w testach na słuchanie są celowo z różnych krajów anglosaskich. Wyniki są ważne rok. tutaj

LMIA – Labour Market Assessment Impact (dawniej LMO – Labour Market Opinion), badanie wpływu danej pracy na rynek pracy; dokument, który pracodawca kanadyjski musi zazwyczaj zdobyć przed zatrudnieniem obcokrajowca. LMIA rozpatrzone pozytywnie wskazuje, że istnieje potrzeba zatrudnienia obcokrajowca oraz że nie znaleziono Kanadyjczyka, który by daną pracę mógł wykonywać. Proces zdobycia pozytywnego LMIA zajmuje kilka miesięcy, wymaga od pracodawcy poniesienia kosztów aplikacji oraz umieszczenia oferty pracy. Niektóre sytuacje nie wymagają starania się o LMIA (nie jest ono również wymagane przy IEC):  tutaj oraz ogólnie o LMIA: tutaj

NOC – National Occupational Classification; lista wszystkich zawodów na kanadyjskim rynku pracy. Opisuje każdy zawód odnośnie do rodzaju i poziomu umiejętności wymaganych w danym zawodzie. NOC jest wykorzystywane do tworzenia statystyk dot. rynku pracy oraz jako podstawa do tworzenia wymagań do niektórych wymagań imigracyjnych. NOC dzieli się na 4 podstawowe poziomy (A-D) oraz jeden typ (0 – menedżerski), a każdy zawód opatrzony jest indywidualnym czterocyfrowym kodem i używany np. na listach zawodów deficytowych w danej prowincji (np. w ramach PNP). tutaj

TEF oraz TCF– Test d’Evaluation de Français, jedyne testy uznawane w procesach imigracyjnych jako wyznaczniki znajomości języka francuskiego. (por. -> CLBtutaj

ECA – Educational Credential Assessment, ocena porównawcza wykształcenia; ocena służąca upewnieniu się, że posiadane wykształcenie spoza Kanady odpowiada konkretnemu wykształceniu kanadyjskiemu. Zrobienie ECA jest wymagane do uznania wykształcenia przy wypełnianiu profilu w Express Entry lub staraniu się o pobyt stały (należy podać numer otrzymany na ocenie) oraz może się przydać przy szukaniu pracy (pracodawcy łatwiej będzie zrozumieć, jakie wykształcenie mamy). Dostępnych jest 7 instytuacji akredytowanych (desygnowanych) przez CIC, ale zawsze warto sprawdzić, czy dana instytucja jest uznawana w prowincji, do której się udajemy oraz czy zajmuje się typem wykształcenia, które mamy. Jeśli wypełniamy profil EE z małżonkiem/konkubentem i chcemy dostać punkty za jego/jej wykształcenie, on/ona również musi przejść ECA. ECA jest ważne 5 lat.  tutaj

Także zapraszamy do wypełnienia naszego formularza, znajdziecie go tutaj.

Free Assessment

Pytań jest ponad 30, często bardzo osobiste. Programy imigracyjne zależą od bardzo dużej liczby zmiennych. To, czy uda ci się imigrować łatwo czy nie jest bardzo indywidualną sprawą i bardzo dużo zależy od szczęścia oraz decyzji podjętych jeszcze przed wyjazdem do Kanady. Liczba i szczegółowość pytań jest po to, by jak najlepiej dopasować ciebie i twoją rodzinę do konkretnego programu, by pokazać ci, co jeszcze musisz zrobić, co jest dla was najlepsze, jakie macie możliwości i szanse oraz żeby zminimalizować czynnik szczęścia.

Wypełnienie formularza poniżej oraz otrzymanie analizy są darmowe – tak samo, jak na hasło “eKanada” jest darmowa pierwsza konsultacja u naszego licencjonowanego konsultanta imigracyjnego.

Justyna Dzioch

Justyna is a Regulated Canadian Immigration Consultant (RCIC) and obtained her Immigration Consulting Diploma from the University of British Columbia. She also has a Master’s Degree of Science from the University of Economics in Poznan.

Being an immigrant herself, she understands how overwhelming and stressful immigration process can be. Justyna recognized the need for honest and knowledgeable consultants and decided to become an Immigration Consultant herself.

Her personal experience and passion for people, helps her clients to achieve their dreams and guide in complex immigration process. One of her greatest goals is to create an exceptional customer service experience and help her clients to overcome challenges. Justyna is fluent in English and Polish.

Najszybszy kontakt jest ze mną wypełniając kwestionariusz tutaj lub na FB. Na hasło “eKanada” pierwsza konsultacja jest darmowa.

www: https://www.livinimmigration.ca/
Facebook: https://www.facebook.com/LIVINImmigration/

Konsultacje imigracyjne

Wychodząc naprzeciw waszym oczekiwaniom, już nie tylko udostępniamy listę sprawdzonych konsultantów ale również oferujemy usługę poprowadzenia waszej drogi imigracyjnej czy pomoc w złożeniu aplikacji wizowych, jak i doradztwa.
Pierwsza konsultacja jest darmowa i nie zobowiązuje was do niczego, dalej dostajecie darmowe wsparcie jak do tej pory na naszej grupie na FB.

Usługę tę uruchamiamy dlatego, że dostajemy bardzo dużo zapytań od osób, które nie chcą się wczytywać w przepisy ani wypełniać samodzielnie aplikacji i pilnować terminów. Do tej pory odsyłaliśmy was do listy konsultantów, obecnie sami z Justyną zajmiemy się waszą sprawą.

Jak nikt inny rozumiemy osoby, które zostały oszukane przez nierzetelnych konsultantów jak i cały stres związany z różnymi kłodami jakie są nam rzucane pod nogi podczas tej ciężkiej drogi. Nasze historie możecie zobaczyć Kanada oczami Pawła jak i Justyna Dzioch.

Jednak droga ta nie dla każdego jest ciężka, dlatego jeśli stwierdzisz, że zrobisz aplikacje samemu to nie ma problemu i nasze darmowe wsparcie uzyskasz na naszej grupie na FB eKanada.

Wypełnienie formularza poniżej oraz otrzymanie analizy są darmowe – tak samo, jak pierwsza konsultacja u naszego licencjonowanego konsultanta imigracyjnego.
Pytań jest ponad 30, często bardzo osobiste. Liczba i szczegółowość pytań jest po to, by jak najlepiej dopasować ciebie i twoją rodzinę do konkretnego programu.

Także zapraszamy do wypełnienia naszego formularza, znajdziecie go tutaj.

Exploratory Visit

“What is an exploratory visit for MPNP Skilled Worker applicants?

Posted on August 17, 2016 by Manitoba Immigration

An exploratory visit is a pre-arranged trip that potential MPNP Skilled Worker applicants may make to the province of Manitoba, Canada to research communities and employment opportunities to help them make an informed decision on whether they have the intention and ability to find employment and settle with their family in Manitoba as permanent residents.

After the MPNP interview included in a pre-approved exploratory visit, we may invite you to submit an MPNP Online application. Note that it is the Letter of Invitation, not the exploratory visit, that establishes a candidate’s requisite Manitoba connection.

The MPNP conducts exploratory visits at our discretion as resources allow in order to provide opportunity for qualified skilled workers, otherwise ineligible for our program, to establish the Connection to Manitoba that is required of all provincial nominee program applicants.

Exploratory visits must be approved by, then arranged through, the MPNP only by invitation following our acceptance of your request.”

źródło: https://www.immigratemanitoba.com/2016/08/17/exploratory-visit-swo/ (2 Jan 2020)

By się zakwalifikować należy spełnić poniższe warunki:

Manitoba Express Entry Pathway

The Manitoba Express Entry (EE) Pathway is for candidates demonstrating high human capital with skills, training, and experience related to Manitoba’s In-demand Occupations list and a strong family connection to Manitoba.

This Pathway will be open to candidates who are also eligible under another MPNP stream and who meet Express Entry criteria and have an active EE profile (Federal Skilled Trades Program).

Note:

Applicants who provide an Express Entry profile and verification code must also provide the following:

Skilled Worker Overseas Stream – Manitoba Express Entry Pathway

CriterionMinimum Requirement
Express EntryDemonstrate acceptance into the Express Entry pool by providing a valid Express Entry ID and Job Seeker Validation Code.
Work ExperienceMinimum of 2 years of Full Time work experience in an occupation on the In-Demand Occupations list. You must submit a complete Career Plan.
Official Languages ProficiencyThe minimum official language proficiency depends on your assessed NOC:Minimum CLB/NCLC 7 for NOC 0 or AMinimum CLB/NCLC 6 for NOC B
EducationCompleted one post-secondary program of at least one year (Canadian equivalent).If the position requires licensure or certification, you must apply to the regulatory body to have your qualifications and skills assessed and/or pass an examination.
AgeMinimum age of 18 at time of submission
AdaptabilityDemonstrate the ability and intent to become economically established and reside in Manitoba;ANDHave the confirmed support of a close friend or relative who has resided in Manitoba for at least one year;ORHold a valid Invitation to Apply issued by the MPNP.
Settlement Funds
Demonstrate liquid funds equivalent to Low Income Cut-Off (LICO) requirements for independent financial resources for a six-month period.

Po spełnieniu warunków dostaje się zaproszenie od KPK i MPNP na które przyjeżdża się na Exploratory Visit do MB na min 7 dni. Podczas tej wizyty należy zorientować się w dzielnicach miasta (gdzie chcielibyście mieszkać) zobaczyć szkoły dla dzieci, zajęcia po za szkolne czy kółka zainteresowań dla dorosłych by mieć obraz tego czy będziecie tu pasować i czy znajdziecie wszystko to co jest Wam potrzebne by się realizować. Należy odbyć wstępne rozmowy o pracę, zainteresować się organizacjami które potwierdzą Wasze kwalifikacje zawodowe itp. Na koniec wizyty jest rozmowa z officerem imigracyjnym, którego należy przekonać, że wniesiecie do MB potencjał ekonomiczny oraz, że znaleźliście tu swoje miejsce. Przechodząc pozytywnie rozmowę z oficerem immigracyjnym spełni się warunek Adaptability (Hold a valid Invitation to Apply issued by the MPNP.) Po nominacji uzupełnia się profil EE gdzie nominacja daje nam 600pkt i czekamy na wylosowanie a potem na Permanent Resident.

Jeśli nie spełnia się wymogu z Express Entry nadal można uzyskać Exploratory Visit ale cały proces idzie w tedy przez Skilled workers Overseas co zajmuje około 2-3 lat by zdobyć stały pobyt (spełniając warunek z Express Entry cały proces powinien zając około 6-8 miesięcy).

Jeśli jesteś zainteresowny/a zapraszam tutaj.

CETA

Kiedy myślisz, że nie masz żadnych opcji emigracji do Kanady, powiem: nie porzucaj nadziei!

Dla Polaków oraz innych obywateli krajów członkowskich EU istnieje, stosunkowo nowy i relatywnie mało znany, program CETA, a dokładnie “International Mobility Program: Canada-European Union (EU) Comprehensive Economic and Trade Agreement (CETA)”.

CETA umożliwia aplikantowi przyjazd do Kanady i otrzymanie Work Permit bez konieczności ubiegania się przez pracodawcę o LMIA.

CETA ma cztery podprogramy/ ścieżki:

  • business visitors

  • investors

  • intra company transferees

  • oraz independent professionals and contractual service providers.

Pierwsze trzy programy wymagają środków na inwestycje lub europejskiego pracodawcy tymczasowo lokującego pracownika w Kanadzie natomiast “independent professionals and contractual service providers” jest stosunkowo prostą ścieżką, pod warunkiem spełnienia kilku wymogów, na przyjazd do Kanady i pracę z ważnym pozwoleniem na pracę. Niestety, wymogi te powodują, że nie jest to ścieżka dla każdego.

Zatem jaki warunki trzeba spełni, aby móc przyjechać do Kanady z ważnym work permit bez konieczności posiadania LMIA?:

  • obywatelstwo jednego z krajów UE

  • 12 miesięczny kontrakt w Kanadzie z możliwością przedłużenia o kolejny rok

  • ukończone studialub wiedza/ doświadczenie umożliwiające wykonywanie pracy, np. niektóre zawody inżynieryjne nie wymagają posiadania dyplomu uniwersyteckiego

  • minimum 6 lat doświadczenia zawodowego

  • praca na kontrakcie w Kanadzie, czyli inaczej relacja firma-firma, nie jako pracownik firmy

  • złożenie przez potencjalnego pracodawcę oferty poprzez Employer Compliance Portal i opłata w wysokości 230 dolarów.

Co jest ważne? Dobrze przygotowany pakiet aplikacyjny przekonujący urzędnika, że aplikant spełnia warunki programu, ponieważ aplikacja o Work Permit jest składana na Port of Entry / lotnisku w momencie przylotu do Kanady.

Niestety, zawsze musi być jakieś ale. Pozwolenia na pracę w ramach CETA możliwe są wyłącznie w zawodach umieszczonych na tej liście: https://www.canada.ca/en/immigration-refugees-citizenship/corporate/publications-manuals/operational-bulletins-manuals/temporary-residents/foreign-workers/international-free-trade-agreements/canada-eu/noc-equivalents.html. Doświadczony konsultant jest w stanie pomóc dopasować NOC z ww. listy do zawodu aplikanta i zbudować pakiet aplikacyjny, oczywiście jeśli aplikant wykonuje zawód zbliżony do tych umieszczonych w tabeli.

Aleksandra Kościelak, MBA, RCIC

Doświadczony konsultant imigracyjny oraz kanadyjski rekruter specjalizujący się w rekrutacji pracowników spoza Kanady

www.immigrate2canadavisa.ca

ak@immigrate2canadvisa.ca

Lekarz

Emigracja do Kanady dla kolegów lekarzy
Post przygotowany przez lekarza-Polaka mieszkającego w Kanadzie i pracującego w swoim zawodzie po studiach medycznych w USA.*

 Jest to wpis kierowany do lekarzy, a nie stomatologów. I proszę, darujmy sobie bezsensowną dyskusję, czy dentysta to lekarz 😉 Po prostu to zupełnie inna bajka od strony formalnej i niestety, jeśli jesteś dentystą, to ten wpis na wiele ci się nie przyda.

Zaznaczam, że nie jest to wpis encyklopedyczny, a jedynie zarys całego procesu. Starałem się w miarę możliwości sprawdzać liczby, które miałem w pamięci, ale raz, że zmieniają się one co roku, a dwa: grzebanie na stronach rządowych w poszukiwaniu statystyk do najprzyjemniejszych nie należy. Mimo wszystko myślę, że moje wypociny przedstawiają dość realny obraz rzeczywistości. Nie widziałem też nigdzie podobnego wpisu od innego lekarza na ten temat, więc, jak to się mówi, lepszy rydz niż nic.

Żeby ten wpis był w miarę strawny, musiałem uprościć wiele kwestii – inaczej 30 stron A4 byłoby mało. Nie zdziw się więc, jak zaczniesz sprawdzać dokładne wymogi i wyjdzie ci, że są jeszcze jakieś dodatkowe papiery i egzaminy po drodze.

Kompletnie sobie również odpuść słuchanie opowieści czy porad od ludzi niezwiązanych z medycyną, a właściwie to od kogokolwiek innego niż inni lekarze. Z tych samych powodów, dla których jak chcesz emigrować jako elektryk, to lepiej pytaj elektryka – a nie mechanika czy lekarza. Widziałem już porady typu „jako lekarz musisz zrobić studia od nowa” (w 99,99% kompletna bzdura, bo robisz rezydenturę) albo że „wszyscy lekarze w USA czy Kanadzie zarabiają miliony” – w zależności od statystyk tylko od 2 do 5% ludzi zarabia powyżej 1 mln… brutto.

 Czasem zdarzy mi się odnieść do całej Kanady – będę miał wtedy na myśli tę „medyczną Kanadę”, a właściwie to „lekarską Kanadę” i raczej w odniesieniu do spraw związanych z byciem lekarzem.

 Koniec końców zrób swój własny research i oceń sam. Nie mam monopolu na prawdę 😉 Informacje powinny być aktualne na koniec 2018 i przynajmniej jeśli chodzi o wszelkie liczby / stosunek pomiędzy nimi, powinny być użyteczne do 2022-2023 r.

 Zacznijmy od tego, że emigracja do Kanady jako lekarz jest stosunkowo prosta, ale ma się nijak do możliwości pracy w zawodzie po przeprowadzce. O ile istnieje coś takiego jak „prosta” emigracja.

 Druga sprawa – droga do nostryfikacji i rezydentury jest podobna w całej Kanadzie (poza Quebec), więc nie ma większej różnicy, o jakiej prowincji myślisz. Aplikacja na rezydentury odbywa się poprzez system scentralizowany dla całego kraju.

 Kolejna istotna informacja jest taka, że PR jest wymogiem, aby podejść do nostryfikacji.

             Nie będę wchodził w czysto papierologiczne aspekty całego procesu, który w skrócie wygląda tak:

 uzyskanie PR → nostryfikacja → rezydentura i klepanie biedy → ewentualnie fellowship → licencja prowincjonalna → praca jako samodzielny lekarz

 Nostryfikacja sama w sobie jest prosta – ot, trzeba zdać egzaminy. Tylko że kosztują one sporo, a ze względu na kolejki, wymogi formalne, oczekiwania na egzaminy itp. może zająć ona nawet kilka lat, jak ci się powinie noga. Ale nie ma powodu, dla którego byś miał jej nie zrobić (no, może poza znajomością języka). No i możesz być czasem poproszony o zrobienie jakichś kursów na uniwerku.

 Prawdziwe schody to rezydentura, a właściwie to nie schody, tylko drabina… a być może i ściana. Licencja prowincjonalna i cała reszta to papierologia i nie będę o nich mówił.

 Tutaj musimy sobie wyjaśnić kilka kwestii.

             Po pierwsze: w Kanadzie nie ma odpowiednika LEKu/LEPu, czy też amerykańskiego USMLE.
Na niektórych uczelniach jak np. UBC nie ma nawet ocen na lekarskim tylko „zdał/nie zdał”.
W związku z tym rekrutacja na rezydentury jest w zasadzie w 100% uznaniowa – nie ma sensownej możliwości przypisania wartości punktowej do aplikacji kandydatów.

Zdałeś wszystko na uniwerku = jesteś lekarzem i aplikujesz na rezydenturę.

            Po drugie: jeśli chodzi o liczby, to sprawa wygląda w miarę podobnie do Polski. Teraz po otworzeniu kilku kierunków lekarskich w jakichś Radomiach, Kielcach i cholera wie gdzie jeszcze, liczba lekarzy kształconych co roku powinna być mniej więcej taka sama w obu krajach, czyli oscyluje w okolicach 3000. Na 100 absolwentów przypada bodaj 101 miejsc rezydenckich. Około 60% z nich to medycyna rodzinna. 100:101, ale… patrz punkt niżej…

             Po trzecie i bardzo ważne: Quebec jest jedyną prowincją, w której jest większa liczba rezydentur niż kandydatów. Co roku około 70 miejsc pozostaje nieobsadzonych. Język francuski jest wymogiem przy aplikacji, co odsiewa 99% ludzi. Mimo to Quebec jest wliczany do statystyk dla całego kraju. Oznacza to, że jeśli mamy 3000 absolwentów w Kanadzie i 3000 rezydentur to realnie sytuacja jest gorsza, gdyż z tych 3000 spora część jest w Quebec i bez znajomości francuskiego – zapomnij.

             Po czwarte: jako IMG (International Medical Graduate) nie możesz brać udziału w pierwszym naborze na rezydentury. A pojawiają się informacje, że nie ma być możliwości nawet i w drugim… W uproszczeniu: możesz aplikować tylko tam, gdzie nie ma kanadyjskiego (ew. amerykańskiego) kandydata. Oznacza to, że aplikujesz na bardzo, ale to bardzo ograniczoną liczbę miejsc. Przez kanadyjskiego/amerykańskiego kandydata rozumiem kogoś, kto w danym kraju ukończył medycynę. Kanadyjczyk po Cambridge w UK jest traktowany jako IMG.

            Po piąte: co roku jest ok. 2000 IMG, którzy aplikują na miejsca, które nie zostały zajęte przez Kanadyjczyków, a do tego mamy ok. 200 Kanadyjczyków, którzy nie dostali miejsc w roku poprzednim. I z roku na rok ta liczba rośnie i to dość znacząco.

Jeśli wydaje ci się, że wychodzi jakieś pińcet kandydatów na jedno miejsce… to dobrze ci się wydaje.
A jeśli do tego doszedłeś do wniosku, że chyba jest cholernie ciężko dostać takie miejsce, to daleko od prawdy nie jesteś.

            Po szóste: jak już złożysz papiery na jakiś program i będą Tobą zainteresowani, to najpewniej dostaniesz zaproszenie na interview. A że chcesz składać wszędzie, gdzie się da, to wydasz masę kasy na samoloty i hotele.

             Po siódme: w Kanadzie, a zwłaszcza w naszej dziedzinie, tytuły naukowe mają wartość bliską zeru i ogólnie jest jeden wielki syf, jeśli chodzi o te tytuły Dr., PhD i pochodne. Teoretycznie, kończenie medycyny w USA/Kanadzie jest uznawane za doktorat, a nie odpowiednik magistra, jak polski tytuł „lek.”. Podobne cuda niedawno weszły do farmacji (PharmD), więc „doktorów” tutaj w cholerę – lekarzy mało. Nawet chiropraktyk czy gość po optometrii ma prawo do tytuł Dr., a ani to lekarz ani osoba z doktoratem. W każdym razie pamiętaj, że bardzo duża część tutejszych doktorów nie jest żadnym doktorem w, nazwijmy to: polsko-europejskim rozumieniu, a jedynie magistrem prawa, farmacji, medycyny i jeszcze paru innych kierunków.

Nie jest niczym nadzwyczajnym znaleźć dziekana/rektora uczelni medycznej bez „prawdziwego” doktoratu.

Doktorat będzie ładnie wyglądał na papierze, ale dużo Ci nie da.

              Po ósme: z każdym rokiem bez praktyki w zawodzie (lub od momentu ukończenia uczelni, jeśli składasz świeżo po zdanym LEKu) szanse na otrzymanie miejsca spadają dość drastycznie.

Więc jeśli zdałeś nostrę i składasz papiery 3. rok z rzędu na rezkę, to bym szczerze zaczął rozważać powrót do Polski.

              Po dziewiąte: w Kanadzie są tysiące lekarzy, którzy próbowali uzyskać licencję, a teraz jeżdżą taxi lub pracują w dowolnym innym zawodzie. Spotykałem się ze źródłami kanadyjskimi mówiącymi o 10.000 takich ludzi, ale nie byłem w stanie tego zweryfikować; choć gdy porównamy liczby aplikantów vs. miejsc, wydaje się to przynajmniej teoretycznie możliwe. Osobiście znam jednego polskiego lekarza, który po latach prób (i dziesiątkach tysięcy $$) dał sobie spokój i jeździ taksówką.

              Po dziesiąte: z racji ww. pełnej uznaniowości procesu przyznawania rezydentur, nie wszystko zależy od ciebie. Możesz zdać wszystkie egzaminy na 100% i nigdy nie dostać zaproszenia na interview nawet do najbardziej zapyziałej dziury.

              Po jedenaste: wśród swoich kanadyjskich znajomych mam osobę odpowiedzialną za rekrutację na jeden z programów anestezjologii. Nie mam dobrych informacji – spora część miejsc (ale nie wszystkie) jest zarezerwowana dla kuzyna/ciotki/wujka/babci/dziadka itp. Często zapraszają ludzi na interview tylko po to, żeby odstawić szopkę, że niby sprawdzali 20 kandydatów, ale ostatecznie córka rektora byłą najlepsza, kolokwialnie rzecz ujmując. Jeden przypadek reprezentatywny oczywiście nie jest, ale też moje doświadczenie mówi, że nie jest to sytuacja zupełnie wyjątkowa.

Medyczna Kanada referencjami, listami polecającymi oraz znajomościami stoi. Znacznie bardziej niż Polska. Znacznie. Możesz mieć 100% z każdego testu na studiach, wolontariat w Korei Północnej, publikacje naukowe w renomowanych czasopismach i order Orła Białego, a i tak bez perfekcyjnych referencji nie dostaniesz się nigdzie. I nie ma w tym wielkiej przesady. Dotyczy to również lokalnych aplikantów. Pamiętaj: perfekcyjne referencje – bo dobre to za mało. Dla Kanadyjczyków wszystko jest amazing, perfect and f***ing dandy, więc jak będzie napisane, że jesteś „bardzo dobrym kandydatem”, to masz problem. Wszystko ma być w superlatywach – good is bad, perfect is good. Mają napisać, że skaczesz lepiej niż Małysz, kopiesz piłkę lepiej niż Lewandowski, interny to się Szczeklik od ciebie uczy, a bochenek to właściwie taki skrypt, co z kolegą na 1 roku napisałeś, jak ci się nudziło.

 Jak ci się chce, to możesz poszukać, jak to kanadyjski student (a właściwie to lekarz) z najwyższą średnią na swoim uniwerku i z osobistym poleceniem dziekana nie dostał się 2x na rezydenturę, a potem popełnił samobójstwo. Potem wyszło, że się nie dostał, bo program wymaga 3 idealnych referencji, a gość miał 2 idealne i 1 dobrą. Było za mało. 

              Po dwunaste – jeżeli jeździłeś na wolontariaty w strefach wojny – Lekarze Bez Granic albo inne humanitarne eskapady w ramach Czerwonego Krzyża – to może to drastycznie zwiększyć twoje szanse na sukces. Wolontariat, czy też pseudowolontariat, jak ja to określam, ma ogromne znaczenie przy aplikacji na medycynę. W przypadku rezydentur znaczy mniej, ale jeżeli masz konkretne papiery potwierdzające udział w akcji humanitarnej itp., to zdecydowanie ci to pomoże.

A mówię pseudowolontariat, ponieważ w praktyce musisz popracować jako wolontariusz, żeby mieć realne szanse na przyjęcie na lekarski – jest to jeden z 3-4 głównych czynników decydujących o naborze do med school. Więc jeśli wymagają bycia wolontariuszem, to w mojej ocenie nie jest to już wolontariat, a przymusowe bezpłatne praktyki.

                 Po trzynaste – wymagania – prawdziwe wymagania – dla danego programu/rezydentury nie są nigdzie publikowane. Może być tak, że nie rozważają kandydatów ze średnią poniżej X, niezależnie od reszty osiągnięć. Albo musisz mieć min. 2 lata wolontariatu. Albo być mocno zaangażowany w swoje „community”. Możesz znaleźć wskazówki, że szukają ludzi zaangażowanych w badania naukowe, ale nie napiszą, że aby być branym pod uwagę musisz mieć min. 3 publikacje w czasopiśmie o danej renomie + pół roku zaangażowania w 1 duży projekt badawczy. Teraz pomyślmy chwilę i dajmy się ponieść fantazji. Faktyczne wymagania (są one faktycznie spisywane i przechowywane tak, aby była choćby iluzja obiektywności, tudzież podkładka, że robią wszystko zgodnie z regulaminem, a że zmienia się je co roku, to inna sprawa) są utajnione – jak myślisz, jak duże są szanse na ustawienie wymagań pod konkretnych i zupełnie przypadkowych (bo przypadkowo są dziećmi kolegów) kandydatów? Albo szanse na przypadkowe przekazanie synowi kolegi, że akurat jak on będzie kończył za 2 lata, to będą wymagać 2 dużych projektów badawczych oraz zaangażowania w organizacje studenckie, bo oni cenią „leadership”? Ale spokojnie – to tylko fantazja… przecież w kraju takim jak Kanada, który dba o równość szans dla wszystkich obywateli, takie przejawy nepotyzmu by miejsca nie miały! 😉

Ok. Nie chciałem Cię przerazić albo wmówić, że to okropny kraj i w ogóle wszystko jest złe i nie dasz rady. Raczej w mniej lub bardziej poważny sposób chcę powiedzieć, że jest to kraj jak każdy inny i ludzie zasadniczo tacy sami – zwłaszcza, kiedy do gry wchodzą duże pieniądze. A w medycynie północnoamerykańskiej są duże pieniądze. Po prostu się nie czaruj, że tutaj niby się ocenia tylko według zasług, umiejętności czy nikt nie kombinuje, a znajomości się nie liczą.

 Osobiście jestem z tych ludzi, którzy twierdzą, że „się da” wiele rzeczy zrobić i osiągnąć, ale też nie lubię wciskania sobie kitu, że można wszystko.

             W praktyce musimy rozróżnić dwa przypadki – chcesz być lekarzem rodzinnym albo chcesz być specjalistą. Różnica jest ogromna.

  Jeśli chcesz być lekarzem rodzinnym, to masz dość realną szansę na powodzenie całej operacji.

Główna zaleta jest taka, że jest to zdecydowanie najkrótsza rezydentura (2 lata).
Znakomita większość (strzelam, że 90%) miejsc, które są dostępne dla IMG, to rezydentury pośrodku niczego z medycyny rodzinnej.

Jeśli nie masz problemu z podpisaniem lojalki na 5 lat, mieszkaniem gdzieś, gdzie pewnie nawet nie myślałeś, że można mieszkać – to możesz zacząć myśleć poważniej nad swoimi planami.
Z reguły dostanie takiego miejsca jest związane z pracą w danym miejscu przez 5 lat właśnie (lojalka) po ukończeniu specki.

 Szanse są przyzwoite, ale też nie każdemu się udaje. Nie jestem niestety w stanie powiedzieć, czy szanse wynoszą X czy Y%, ale jeśli coś ma szansę się udać, to jest to zdecydowanie medycyna rodzinna.

Opcja druga – chcesz być specjalistą.

 Zacznę od tego, że w teorii jakaś szansa zawsze jest. Być może nawet słyszałeś historię o kimś, komu się kiedyś udało. No właśnie – kiedyś i komuś. Albo w USA. A tak bardziej serio – będzie ciężko i nie ma co owijać w bawełnę. Jeśli chcesz być specjalistą, to masz mimo wszystko większe szanse w USA.

 Jeśli jesteś okulistą, radiologiem czy dermatologiem (czy inna specka, w której jest dużo $$ w Kanadzie) i chciałbyś pracować w tej samej specjalizacji również w Kanadzie, to twoje szanse są bliskie zeru. Nie 5% czy 10% – niemal zero. Może jakieś 1 czy 2%.

Miejsc dla Kanadyjczyków na dermatologię, okulistykę, endokrynologię itp. jest dokładnie tyle, co w Polsce – czyli wcale. Więc wyobraź sobie, że możesz w Polsce składać papiery na dermę tylko wtedy, kiedy nie ma żadnego Polaka, który by chciał zaaplikować. Słyszałeś kiedyś o wolnym miejscu na dermatologii? Ja też nie.

 Nie twierdzę, że jest to reguła, ale osobiście znam tylko 1 przypadek, gdzie człowiek znikąd (bez pleców, znajomości itp.) dostał rezydenturę (ortopedia) w niedalekiej przeszłości. Wszyscy inni, o których myślałem, że byli znikąd, jednak byli „skądś”. A to już brat pracował od 10 lat w Kanadzie jako lekarz i poznał kogo trzeba i załatwił referencje, a to kanadyjska rodzina żony była „medyczno-lekarska” i inne takie historie. Oni już mieli dobry, medyczny punkt zaczepienia na miejscu. Może ten mój rodzynek znikąd też się okaże skądś za jakiś czas? Kto wie…

 I żeby nie było – nie twierdzę, że nie ma osób (IMG), które dostały miejsce, bo były zwyczajnie dobre. Co więcej, mam nadzieję, że jest ich sporo i będzie więcej. Mówię jedynie o przypadkach, które znam osobiście.

Moja rada – jeśli nie wiesz na 100% albo przynajmniej 90%, że ktoś pleców nie miał – załóż, że jednak miał jakiegoś asa w rękawie. Unikniesz rozczarowań, czemu to ty z 2 doktoratami i 10 latami praktyki nie dostałeś miejsca, a jakiś młody gość z Indii świeżo po med school i z łamanym angielskim dostał się na okulistykę. Miejsca na specjalizacji, gdzie dobija się do 1 mln $ rocznie nie dają w chipsach ani na egzaminach. Równie dobrze możesz składać papiery na prezesa Orlenu, nie mając żadnych powiązań w polityce.

 Znam przypadki kilku polskich (i nie tylko) specjalistów, którzy tutaj zrobili takie same specjalizacje, jak w kraju rodzimym, ale są to historie sprzed wielu wielu lat, więc ciężko mi wyciągnąć jakieś wnioski, które by miały przełożenie na dzień dzisiejszy. Jedyne, co je łączy to to, że zajęło im to blisko 10 lat, aby na koniec robić to samo, co już wcześniej robili w domu.

 Znam za to kilku specjalistów m.in. radiologii i chirurgii, którzy po prostu się poddali, bo przyjechali z rodzinami i nie było ich stać na min. 2 lata bez pracy, aby zdać i opłacić wszystkie papiery, bo przecież rodzina coś jeść musi.

Podsumowując: szanse, że dostaniesz rezydenturę gdziekolwiek w jakiejkolwiek specjalizacji są bardzo niskie.

 Osobiście bym rozważył to jedynie w sytuacji, gdy bierzesz pod uwagę plan B, czyli medycyna rodzinna.

Pomijam już wkurzenie spowodowane przechodzeniem przez speckę od początku – czyli harówka od rana do nocy za marną pensję. W teorii ta pensja nie jest aż taka niska – ok. 50k $/rok ale jest to brutto, a do tego książki i inne wydatki związane z kształceniem kosztują grube tysiące rocznie.

Zresztą jeśli jesteś lekarzem, to wiesz, jak to jest i jaka jest różnica pomiędzy tym, co dostajesz, a tym, co ludzie myślą, że dostajesz.

 Zarobki

            Nie sposób nie wspomnieć o zarobkach, jakie was czekają, jeśli wszystko się uda. Ktoś może wygooglować zarobki radiologa czy okulisty i stwierdzić, że dla takich pieniędzy warto ryzykować.

Czy warto, to nie wiem, bo to kwestia indywidualna, ale mogę podpowiedzieć, jak czytać wszystkie zera przy zarobkach lekarzy w Kanadzie.

 A i pamiętaj, że na emeryturę odkładasz sam, chorobowego nie masz, urlopu nie masz, nie masz też żadnych benefitów.
Ot, taka praca na klauzuli opt-out całe życie.

Ostrzegam, że użyję tutaj również wielu uproszczeń, żeby to było w miarę zjadliwe objętościowo.

W Kanadzie nie ma właściwie prywatnej służby zdrowia (no dobra, jest, ale nie będziemy drążyć), a wynika to z tego, że albo masz umowę z lokalnym oddziałem NFZ, albo pracujesz prywatnie.

Jako kardiolog nie możesz np. od 8 do 12 przyjmować na NFZ, a potem brać 200/300/500$ za konsultacje w prywatnym gabinecie, jak to jest w USA. Albo-albo. W praktyce jest 99% szans, że będziesz pracował z kanadyjskim NFZ. Czyli za każdą procedurę wystawiasz fakturę po znanej cenie i nieważne jaką masz renomę czy tytuł naukowy (znowu pewne uproszczenie). I pewnie to jest wytłumaczenie, czemu nikt prawie nie robi doktoratów w medycynie. Poza satysfakcją oraz rachunkiem na ponad 100 tys. dolarów za czesne + kilka lat na jego zrobienie dużo z tego nie masz, jeśli chodzi o finanse.

 Teraz coś głównie dla młodszych kolegów, którzy są na studiach czy świeżo po studiach, bo starsi z własnymi gabinetami wiedzą, jak to działa.

 Ty jako biznes „Lekarz od wszystkiego Sp. z o.o.” dostajesz 100 dolarów za konsultację.

Teraz sobie odlicz trochę na wynajem gabinetu, potem na opłacenie miłej pani na recepcji, a często i do tego pielęgniarki, która zmierzy ciśnienie i zrobi początkowy wywiad, który i tak będziesz musiał zrobić od zera, bo ona nie wie, że hydroksyzyna to coś innego niż hydralazyna i… dobra, starczy.

Jak już odejmiesz od tych 100$ koszt prowadzenia działalności, to wtedy jeszcze odejmij podatek i masz jakiś zysk na czysto. Wiem, że już byś chciał kupić BMW, ale kasa dalej jest na koncie twojego lekarskiego biznesu. Więc teraz wypłacasz sobie pensję i płacisz podatek dochodowy…

Tyle mocno uproszczonej teorii. W praktyce, w zależności od specjalizacji, możesz odjąć od 40 do 70% z tego, co widzisz w googlach i będziesz miał kwotę do wydania na swoje nowe BMW, które się zakopie przy pierwszym konkretnym śniegu. Kup sobie F150 i podnieś zawieszenie o metr – jak na prawdziwego kowboja przystało. Nie dziękuj, nie ma za co.

 Radiolog – odejmij 70%, inne specjalizacje – 40-50%. Więc na szybko: jak widzisz, że lekarz o specjalizacji X zarabia 400k $, to pewnie jakieś 200k to jest jego realny dochód.

 Możesz robić całkiem sporo kombinacji podatkowych, które pozwolą ci oszczędzić po kilkadziesiąt tysięcy $ na rok na podatkach, ale lepiej zapłać komuś, kto się na tym zna.

 Musisz też zwrócić uwagę na to, czy mowa np. o zarobkach radiologa, który ma własny gabinet (i kupił sprzęt do rtg, usg itp.), czy też pracującego w szpitalu. Znajdziesz statystyki, które mówią, że radiolog ma 350k, a i znajdziesz takie, które mówią o 900k średnio.

 Koniec końców zarobki są dobre, ale myślę, że warto wiedzieć, że twoje zarobki nie będą rosnąć wraz z doświadczeniem, bo będziesz dostawał za świadczenie dokładnie tyle samo, ile dostawałeś wcześniej.

 Tutaj jest bardzo dobry przykład takiego cennika:

 https://shawnwhatley.com/what-doctors-charge/

  Czy warto?

 Moim zdaniem, jeżeli masz więcej niż 35 lat – odpuść sobie. Cały proces zajmuje lata (załóż 8-10, to się nie rozczarujesz) i wystarczy jakaś jedna większa wpadka, żeby całe plany legły w gruzach. Mając bardzo przystępne możliwości wyjazdu i robienia specki w UE, nie bawiłbym się w ryzyko wyjazdu aż do Kanady.

Będziesz też dość często się zastanawiał, czy twój kanadyjski kolega-lekarz znalazł swój dyplom w opakowaniu chipsów, czy może jednak był to poniedziałkowy dodatek do lokalnej gazety.

 Jeśli jesteś świeżo po uczelni medycznej i przed 30 to myślę, że można próbować, a w razie braku rezydentury po 2-3 latach prób wrócić do Polski czy Europy. Ewentualnie można poczekać kolejne 2 lata i dostać obywatelstwo i wtedy wrócić.

 Jeśli zrobiłeś już speckę i masz swój własny gabinet, to nawet nie myśl o przyjeździe tutaj.

 O robieniu med school od zera tutaj – zapomnij. Dla studentów zagranicznych czesne dochodzi do 100 tys. $/rok (bodaj UofT, jak pamiętam), nie każdy med school posiada international program, a żeby się dostać, trzeba planować aplikację lata naprzód. Do tego z reguły 90% miejsc jest zarezerwowane dla ludzi, którzy już mieszkają w danej prowincji (jeśli myślisz o aplikowaniu świeżo po lądowaniu na podstawie PR). Trzeba być rezydentem danej prowincji przez min. 2 lata, aby kwalifikować się jako lokalny według tutejszych uniwersytetów. A i wymagana jest średnia ze studiów w okolicach 3.8/3.9 na 4.0 możliwe.

Daj sobie spokój.

Paradoksalnie najłatwiejsza tudzież najpewniejsza droga do zostania specjalistą w Kanadzie wiedzie przez… Stany Zjednoczone.

Jeżeli ukończyłeś medycynę na rozpoznawanej przez CA uczelni (każda polska jest rozpoznawana), a do tego ukończyłeś rezydenturę w CA lub w tym przypadku US wtedy możesz pracować (zakładając, że masz uregulowany status imigracyjny) w CA bez konieczności robienia specjalizacji od nowa.

Procesu dostania rezydentury w US nie będę opisywał bo jest masa informacji w Internatach i bez problemu znajdziesz wiele dokładnych opisów.

Jedyne co musisz wiedzieć w kontekście CA to to, że twoja specjalizacja będzie uznana oraz to, że szanse na otrzymanie rezydentury na np. kardiologii czy nawet kardiochirurgii są kilku albo nawet kilkunastokrotnie wyższe w US. Albo w ogóle są.. Bo miejsc dla IMG na takiej neurochirurgii w CA po prostu nie ma. Nie istnieją. Zero. Nada.  Nie dostaniesz się bo nawet nie możesz papierów złożyć.

Jeśli się naprawdę zepniesz zdasz USMLE śpiewająco to specjalizację typu anestezjologia, neurologia , interna czy nawet chirurgia są w twoim zasięgu ,a przy dużej odrobinie szczęścia może i nawet specjalizacje „lifestylowe”.

Choć wątpię żebyś chciał się przenieść do CA z US jako lekarz z innych powodów niż rodzina – to się po prostu nie opłaca.

Porównując pracę jako lekarz w USA oraz Kanadzie, mogę powiedzieć, że work-life balance jest lepszy w Kanadzie. Dla lekarza rodzinnego nawet zarobki są o dziwo trochę lepsze w Kanadzie.

Różnica w zarobkach, zwłaszcza specjalisty, jest tak ogromna (gdy masz już jakąś renomę oraz doświadczenie), że bardziej się opłaca latać co drugi tydzień do US, a potem wracać do Kanady niż pracować na stałe w Kanadzie.

Więc w praktyce możesz pracować mniej, a zarabiać więcej albo i tak samo. W USA, jeśli chodzi o zarobki lekarzy, to powiedzenie sky is the limit jest jak najbardziej prawdziwe.

Choć muszę też uczciwie wspomnieć, że szansa na pozew „bo kolano mnie boli po badaniu wzroku” jest tak mniej więcej 5000000% wyższa w USA niż w Kanadzie. W Kanadzie musiałbyś amputować głowę zamiast nogi, żeby mieć problemy tak naprawdę albo i nawet to nie, bo Kanadyjczyk zawsze powie, że ich lekarze i służba zdrowia są amazing i najlepsze na świecie.

Ważne

 Na koniec powiem coś dla Polaków mieszkających w Kanadzie na temat lokalnej służby zdrowia, a raczej lekarzy. Tak jak przeciętny kanadyjski lekarz bije polskiego na głowę, jeśli chodzi o „obsługę klienta”, tak przeciętny polski „konował, co bierze hajs za nic” bije kanadyjskiego jeszcze bardziej, jeśli chodzi o wiedzę. Jeśli kiedyś zdarzy się Tobie albo komuś z twojej rodziny poważnie zachorować – pakuj się w pierwszy samolot i leć do Polski – przynajmniej na diagnostykę. Zwłaszcza jeśli masz problem związany z czymkolwiek ginekologiczno-położniczym. Patologia ciąży jest na poziomie mułu na dnie delty Mekongu. W mojej rodzinie już była jedna tragedia z tego powodu – w Twojej nie musi.

Jeśli masz możliwość, to wybierz jako lekarza rodzinnego Polaka, Ukraińca, Rosjanina – pewnie będzie gburowaty, ale jest większa szansa, że jak mu powiesz, że masz WPW, to będzie wiedział, że mowa o sercu, a nie nodze. Oczywiście nie każdy Kanadyjczyk będzie kiepski, a każdy „nie-Kanadol” niesamowity.

*Autor wolał pozostać anonimowy. Zapraszamy jednak do zadawania pytań poniżej, a postaramy się pomóc najlepiej, jak to możliwe. 

Praca w kanadyjskim IT – okiem rekrutera i specjalisty prawa imigracyjnego

Ile razy słyszeliście / czytaliście pytanie “jestem specem od IT, czy łatwo o pracę w Kanadzie?”.

I jak wielu z Was zapewne wie – na to pytanie można udzielić tysiąca odpowiedzi.

Po pierwsze, Kanada to ogromny kraj, jak wiadomo, a każda prowincja jest “państwem w państwie” i ma swoją własną mikroekonomię. I tak, np. rynek pracy dla wszelkiej maści specjalistów IT w Toronto może być potężny, zdolny wchłonąć każdą liczbę pracowników, ale już w Nowej Fundlandii może być trudniej. Chociaż, jak wynika z mojego doświadczenia, dobry spec od IT pracę znajdzie zawsze i wszędzie.

 Po drugie – specjalista IT to pojęcie bardzo szerokie. Pojęcie to obejmuje fachowców specjalizujących się zarówno w różnych językach programowania (programming), jak i w różnych typach oprogramowania (software) czy sprzętu (hardware). Ponadto obejmuje ono fachowców nie tylko o różnym poziomie specjalizacji, ale także o różnych funkcjach: od specjalistów typu deskside, przez analityków biznesu (business analyst), kierowników projektów (project managers), deweloperów różnej maści po tzw. solutions architects oraz wiele innych zawodów, o których laik raczej nie słyszał. Co charakterystyczne – w Kanadzie zdecydowanie bardziej niż w Polsce – specjalizacje zawodowe, nie tylko w IT, są bardzo wąsko rozumiane, np. specjalista SAP będzie w Kanadzie poszukiwany wg bardzo dokładnego opisu wcześniejszych doświadczeń jako “techno-functional SAP FICO/leasing business analyst”. I zapewniam, że rekruter właśnie takiego doświadczenia i słów-wytrychów będzie szukał w życiorysie kandydata. Dla lepszego zobrazowania sytuacji podam inny przykład spoza branży informatycznej.  W Polsce dobry mechanik jest dobrym mechanikiem i poradzi sobie i z samochodem osobowym i ciężarowym, i z traktorem, i z motorem. W Kanadzie mechanik pojazdów osobowych to inny zawód niż mechanik ciężarówek, a jeszcze innym jest mechanik sprzętu rolniczego. Te niuanse mają często fundamentalne znaczenie dla planowania strategii procesu imigracyjnego, gdyż nie tylko mogą determinować nr NOC, ale także decydują o tym, czy trzeba się certyfikować w Kanadzie czy nie. I znów o mechanikach wspomnę – w Albercie mechanik pojazdów ciężkich – Heavy Duty Mechanic (Technician) musi mieć “papier”, a mechanik sprzętu rolniczego – nie. Dobry doradca prawa imigracyjnego zna te szczegóły i jest w stanie doradzić, jak uniknąć problemów lub jak najlepiej wykorzystać wcześniejsze doświadczenie zawodowe w procesie aplikacji imigracyjnej.

Po trzecie – jak szukać pracy w Kanadzie w szeroko pojętym IT. Opcji jest kilka – przyjechać na IEC, znaleźć pracę i  przekonać pracodawcę, że jest się niezastąpionym :), tak żeby pracodawca chciał się bawić w aplikowanie o LMIA (Labour Market Impact Assessment). Będąc na IEC, można szukać też pracy poprzez agencje zatrudnienia. Jest to mniej komfortowe rozwiązanie, zwłaszcza gdy się rozważa pobyt stały w Kanadzie, ale też mające swoje plusy (choćby ten, że nie jesteśmy skazani na jednego pracodawcę).

Kolejny sposób – to jeszcze w Polsce znaleźć pracodawcę, który będzie chciał się wystarać o LMIA i ściągnąć pracownika. Istnieje wiele opinii twierdzących, że pracodawcy nie postępują wg ww. scenariuszy. Gorąco zaprzeczam! Zarówno jako kanadyjski rekruter aktywnie poszukiwałam pracowników w Europie dla kanadyjskich firm, jak i jako konsultant prawa imigracyjnego pomagałam kanadyjskim pracodawcom aplikować o LMIA, a następnie starać się o stały pobyt pracownika. Sporo osób, także odwiedzających tę stronę, poparłoby moje słowa. Warto pamiętać , że dla branży IT (w dużej mierze) istnieje specjalny program Global Talent Stream. W ramach tego programu kanadyjski rząd zobowiązuje się do wydania LMIA w superszybkim tempie – do dwóch tygodni. I jest to argument, którym warto się posługiwać w trakcie aplikowania o pracę.

Zachęcam serdecznie do dyskusji, ponieważ ile ludzkich życiorysów, tyle różnych historii na okoliczność poszukiwania pracy w Kanadzie – nie tylko w IT.

Aleksandra Kościelak, MBA – certyfikowany doradca prawa imigracyjnego; RCIC; rekruterka; wolontariuszka aktywnie wspierająca “nowych Kanadyjczyków” w w odnalezieniu się na kanadyjskim rynku pracy